Gorączkowy czas matur już minął, więc niektórzy mogą zdobywczo zakrzyknąć jak w tytule - jednak co z tymi, którym się nie powiodło i skazani są na bardziej szaradziarsko-szachowe podejście do tego nagłówka?
Mat w szachach wróży bezapelacyjną przegraną. Z maturami jest nieco inaczej, bo zawsze istnieje cień szansy na egzaminach komisyjnych. Ale to wiąże się z kolejnym stresem, zawalonymi wakacjami i zniwelowanymi szansami na studiowanie w przyzwoitej uczelni. Jednym słowem: klops. Ale od czego życiowa zaradność - zwłaszcza zaradność rodziców?
Dla zobrazowania pewnego zjawiska dotyczącego narodzin pewnej mentalności posłużę się pomaturalnym zadaniem, tylko pozornie zbliżonym do zadania matematycznego. Otóż: w miasteczku O istnieją dwie szkoły: szkoła A i szkoła B. W obu szkołach poziom nauczania pozostawia wiele do życzenia, ale w szkole B jest on niższy od poziomu w szkole A. Pytanie: co zrobi uczeń szkoły A (nie wyłączając maturzysty) któremu na koniec roku szkolnego grożą same jedynki? Odpowiedź: jeżeli jest jeszcze maj, to prędko przeniesie swoje dokumenty do szkoły B i tam bez przeszkód uzyska świadectwo czegokolwiek. Celowo piszę "czegokolwiek", bo cokolwiek to jest - z nauką niewiele ma wspólnego. A wszystko to dzieje się za przyzwoleniem, a nawet aprobatą (!) rodziców.
Czy naprawdę w narodzie istnieje kołtunerska wiara w glejt, w zbawczą moc papierka? Czyżby nadchodził czas iście gogolowskich postaci? Przecież ów świstek nie będzie w stanie na dłużej ukryć przed pracodawcą faktycznych kwalifikacji takiego pracownika. No, chyba że wszyscy posiadacze takich świadectw sami staną się pracodawcami, prezesami, kierownikami, politykami... Chociaż co do tych ostatnich, to mam podejrzenia, że przynajmniej niektórzy już dawno ubiegli obecne czasy...
A co z renomą wspomnianych szkół, zwłaszcza szkoły B, której świadectwo będzie miało przybliżoną wartość świadectwa zakupionego na bazarze? Czy nie obawiają się tego, że ich absolwenci będą z biegiem lat pąsowieć przy udzielaniu odpowiedzi na pytanie: w jakiej szkole się uczyłeś?
Przy okazji tegorocznych egzaminów maturalnych Premier zapowiedział, że nasze matury po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej nie będą się niczym różnić od matur uczniów z Francji, Holandii, Niemiec... Może i różnić się nie będą... wizualnie, jednak moim zdaniem przykładowa matura ucznia X ze szkoły B w miasteczku O będzie warta G....
|