 |
główna | koncerty | archiwum | kontakt |
 |
| Adam Andryszczyk |
 |
|
 |
 |
 |
 |
|
|
a listek jesienny to jest takie coś, co buja nostalgią na wietrze - ktoś nań nadepnie, to westchnie ktoś, a inny - dupę podetrze...
|
|
|
| JACEK |
Dziesiąty stycznia, minus pięć
Śnieg wszystkie drogi już wymościł
Za sklepem Jacek - Heńka zięć
Rozpija wino w samotności
Dygotem rąk i drżeniem warg
Z heńkową córką byt przeklina
Nie słyszy nikt jackowych skarg
Jeno ta flaszka niby-wina
Przepitym wzrokiem patrzy w śnieg
I szuka przyczyn niepowodzeń
Dlaczego ten kurewski bieg
Po śliskiej zawsze wiedzie drodze
"Za dalą dal", za bólem ból
Głęboki sztach zamiast wytchnienia
jackowy świat - najgorsza z ról
bo któż by chciał "od zapomnienia"
Klnie w kamień ten sobaczy świat
I pieski los, co się nie zmienia
Jak skowyt swe trzydzieści lat
Jacek zapija - nie z pragnienia...
|
|
|