główna | koncerty | archiwum | kontakt
Adam Andryszczyk
biografia o sobie galeria poezja proza teksty muzyka
a listek jesienny to jest takie coś, co buja nostalgią na wietrze - ktoś nań nadepnie, to westchnie ktoś, a inny - dupę podetrze...



O JASIU I MAŁEJ GOSI

- Mała Gosiu, Mała Gosiu, chodź ze mną do lasu.
- Nie mogę, jestem za mała.
- Za mała, to nie znaczy, że za młoda. Szesnastka dawno już ci stuknęła - Jaś lubieżnie spoglądał na dziewczęce krągłości.
- Mamusia mnie przestrzegała przed tobą. Mówiła, że zechcesz mnie napastować.
- Pastą?!
- Nie, swym lubieżnym rozpasaniem.
- Coś ty, Mała Gosiu! Obiecuję, że nie będę cię napastować.
- To po co ja tam?
- Weźmiemy koc i pójdziemy na grzyby.
- Dobrze, tylko założę czerwony kapturek.
- To w tej antykoncepcji i kolory są ważne?
- Głupiś, Jasiu...
Szli więc oboje przez gęstwinę poszycia. Jaś natrętnie chciał pokazać Małej Gosi grzybka, i kiedy brał się już do zdejmowania spodni, dziewczynka szepnęła:
- Stój! Przed nami chatka z pierników.
- Toż ja cały czas mówię o pierniczeniu, a skoro jest i chata, to tym lepiej.
- Nie o to chodzi Jasiu. Ta chatka jest zbudowana z piernika.
- No to co, że jakiś stary piernik pobudował chatę?!
- Jasiu - Mała Gosia zniecierpliwiła się. - Przestań pierniczyć, wpierniczajmy pierniczki i spierniczajmy.
Gdy tak w najlepsze pałaszowali belki, gonty i okiennice, zza nadgryzionego węgła wyskoczyła nędzna pokraka.
- Ha!!! Mam was! Mam też próchnicę i hemoroidy!
- W dostatki opływasz - Mała Gosia uśmiechnęła się filuternie.
- I szpanujesz... - dorzucił Jaś. - Ktoś ty?!
- Jam Dziad Jag.
- A gdzie Baba Jaga?
- Moja baba zeżarła pół chałupy i pojechała do sanatorium na odchudzanie.
- I co teraz?
- Teraz to ja muszę odwalać tę czarną robotę.
- To znaczy, że zamkniesz nas w klatce, utuczysz i zjesz? - zaciekawiła się Mała Gosia.
- Kto wam takich głupot do głów nawkładał?! A mój cholesterol?! Poza tym, gdybym was razem zamknął, to by mnie potem wasza matka do sądu podała za stręczycielstwo, pedofilię i kazirodztwo! - tu Dziad Jag spojrzał wymownie na śliniącego się Jasia.
- No to co z nami zrobisz? - zainteresował się Jaś.
- Ze mną możesz zrobić wszystko, bo założyłam sobie kapturek...
- Tfuj! - rozsierdził się Dziad Jag. - Nie wiesz rozpustnico, że takie kapturzenie to zwykłe morderstwo nie narodzonych?!
- Eee tam...
- Wynocha z lasu! Grzesznicy! I uprzedzam, że niektóre zwierzęta w lesie są nieletnie!
- Nie to nie, ty stary pierniku! Chodź Jasiu! Wracamy do domu!

I tak oto drogie dziatki, widzicie, że w tym cały jest ambaras, aby dwoje chciało, trzeci skorzystał i by wióry leciały. Takie to ma być rąbanie...