główna | koncerty | archiwum | kontakt
Adam Andryszczyk
biografia o sobie galeria poezja proza teksty muzyka
a listek jesienny to jest takie coś, co buja nostalgią na wietrze - ktoś nań nadepnie, to westchnie ktoś, a inny - dupę podetrze...



POLSKI WEEKEND

Na temat naszej narodowej specjalności - dni wolnych od pracy - napisano już wiele. Trudno byłoby dodać coś odkrywczego, gdyby nie telewizyjne wystąpienie Marszałka naszego Senatu. Właśnie jego popis dał mi trochę do myślenia, bo podczas wielodniowej kanikuły, kiedy w mediach roztrząsano palący problem: pracować, czy świętować - okno mojego telewizora przemówiło do mnie głosem, jaki jeszcze pamiętałem ze szkolnych akademii.
Właśnie kiedy spośród wielu pomysłów na leniwy maraton najbardziej do mnie przemawiał ten, by zwolenników 1-go, lub 3-go Maja pogodzić i ustanowić średnią, czyli święto 2-go maja, które byłoby przeznaczone na obchody Święta Pracy i Konstytucji - a tym samym wybawić z leniwej opresji wielu pracodawców i pracowników (sic!), Pan Marszałek ogłosił za pośrednictwem niebieskiego ekranu, że od dziś dzień drugi maja będzie oficjalnym świętem Polonii. I po kłopocie... Ktoś, kto np. pracuje w firmie polonijnej nie będzie już musiał odpracowywać kłopotliwego dnia, tylko legalnie pojedzie na zieloną łączkę byczyć się ciurkiem. Ale to małe halo. Większe jest takie, że nasz Senat zadecydował za Polonię, kiedy ta ma świętować. Jednak to jeszcze nie wszystko - pod tą decyzją chętnie podpisali się ludzie, którzy wcześniej na tę Polonię najzwyczajniej pluli. No i na koniec nie trzeba być wróżką, by przypuszczać, że to święto może być dla naszej Polonii przysłowiową niedźwiedzią przysługą, bo za granicą i bez tego mają sporo świąt i świątek (świątków), które wystarczająco dzielą i tak już skłóconą naszą narodową materię na uchodźstwie.
Po świętach pracowo-konstytucyjnych następuje Dzień Zwycięstwa co do którego też zdania są podzielone: ósmy, czy dziewiąty maja? Już oczyma wyobraźni widzę Ministra Obrony, który naśladując deklamacyjno-akademickie popisy Marszałka oznajmi, że odkąd nasza armia wstąpiła do NATO, każdy dzień istnienia naszej Armii jest dniem zwycięstwa! Wszak nie każdy może pochwalić się takim historycznym dorobkiem - i to w dodatku na chodzie! Pewnie, można i tak, bo czym jeszcze może zadziwić nasz kraj? Paprykarzem szczecińskim, w którym ani papryki, ani Szczecina? A może polskim winem, choć ogólnie wiadomo, że winnice w naszym klimacie nie mają racji bytu? Co innego spirytus - spirit, czyli duch, w naszym Narodzie nigdy nie ginie. No i biedy u nas pod dostatkiem, choć od wieków wiadomo, że "chleba i igrzysk". Igrzysk jakby u nas coraz więcej, zwłaszcza umysłowych.
A zresztą - może kiedyś dojdzie do tego, że ogłosimy święto od świąt? Ale po co? Może jednak ktoś się opamięta? Aż zacytuję Adama Nowaka z zespołu "Raz, dwa, trzy": "...po co święta, skoro starczy bania..."