główna | koncerty | archiwum | kontakt
Adam Andryszczyk
biografia o sobie galeria poezja proza teksty muzyka
a listek jesienny to jest takie coś, co buja nostalgią na wietrze - ktoś nań nadepnie, to westchnie ktoś, a inny - dupę podetrze...



O DZIEWCZYNCE BEZ ZAPAŁEK

- E, panie, masz pan ognia? - zaczepiło przechodnia hoże dziewczę, ubrane wyzywająco.
- Chwileczkę, madame - wysoki mężczyzna zbliżył się do pytającej.
- Jaka ja tam madam. Zwykła dziewczynka bez zapałek jestem, a jarać się chce, że aż boli.
Światło czerwonej latarni nie mogło wydobyć rysów męskiej twarzy, gdyż ta, okolona stojącym kołnierzem, kryła się w cieniu kapelusza.
- Ale jakoś pani ma na imię?
- Ja nie pani, ot - zwykła dziewczynka jestem. Bez zapałek.
Tajemniczy mężczyzna starał się zapalić kolejną zapałkę, ale te, zamiast płomienia, dawały jedynie siarkowy dym. Wreszcie, gdy ostatnia zapałka smrodliwie zadymiła, wyjął zapalniczkę i przypalił dziewczynie papierosa.
- Wie pani, z tymi zapałkami... nie chciałem wypaść z konwencji - bąknął zmieszany. - Ale co pani tu robi o tak późnej porze?
- Handluję.
- A gdzie towar?
- Mam przy sobie.
- A cóż to takiego jest?
- A co się tak, frajerze, dopytujesz jak wilk Czerwonego Kapturka? Ja jestem z innej bajki!
- Przepraszam panią...
- Mówiłam ci, że nie jestem tam żadna pani, tylko dziewczynka bez zapałek! Handluję sobie, a ty mi klientelę odstraszasz!
- Ale może właśnie ja bym coś kupił?
- Jak masz ochotę, to chodź na chatę. Chyba że wolisz hotel.
- Mówiła pani, przepraszam, mówiłaś dziewczynko bez zapałek, że towar masz przy sobie.
- Mam przy sobie, ale rozpakowuję tylko w cieple i nie prowadzę konsumpcji na miejscu! No co, idziemy?!
- Idziemy.
Po drodze dziewczynka bez zapałek żaliła się na marny ruch w interesie, na wysokie koszty własne, na malejące zainteresowanie starzejącym się z roku na rok towarem. Tajemniczy mężczyzna współczuł jej ogromnie. Cieszył się na myśl, że da niebożęciu zarobić, przez co choć trochę ulży jej doli.
I tak dziewczyna - użalając się, a mężczyzna - chcąc jej szczerze pomóc, dotarli do hotelu. Gdy znaleźli się sam na sam w pokoju, dziewczyna w mgnieniu oka zrzuciła z siebie ubranie.
- Bierz mnie tak jak stoję, ale najpierw połóż na stole gotówkę.
- Toż to nie jest żaden handel, ale zwykłe kur..., to znaczy... cudzołóstwo - wydusił z siebie zaskoczony mężczyzna.
- Jak zwał, tak zwał. Kładź szmal, a potem sam się kładź!
- To ja - mężczyzna powoli odzyskiwał rezon - ze szczerego serca chciałem ci pomóc, kupić towar, dać zarobić chociaż na zapałki, a tu takie kwiatki?
- Facet! Gdzieś ty się uchował? Ty chciałeś mi pomóc?
- Tak, chciałem szczerze...

A przecież wiemy, drogie dziatki, że szczerymi chęciami piekło jest wybrukowane. A w piekle - sama siarka. A gdzie siarka - tam zapałki. A gdzie zapałki - tam dziewczynka... z zapałkami.